Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Po lekturze...
#1
Jestem po lekturze książki "Prawdziwe oblicze kobiety" i jestem pod dużym wrażeniem (zawartość merytoryczna, ale i ... odwaga Autora)! Rzeczywistość potrafi być dla wielu rodzin jeszcze bardziej okrutna i pewnie wiele osób mogłoby sporo dodać ze swojego doświadczenia
Niestety obserwując realia tego sfeminizowanego i zlaicyzowanego świata dochodzę do smutnej konstatacji, iż - przynajmniej na razie - nie zanosi się na poprawę naszej, ojców, sytuacji...
Gasną kolejne światełka w tunelu, a nowe jakoś się nie chcą zapalać.
Do ilu jeszcze tragedii jeszcze musi dojść, aby społeczeństwo się otrząsnęło? Ile jeszcze wody - w wysychającej Wiśle - musi jeszcze upłynąć zanim rządzący pochylą się na tym morzem łez?
Jako mężczyźni też nie jesteśmy idealni, nic nie jest czarne/białe, ale panowie są mniej odporni psychicznie (zwłaszcza w zetknięciu z mistrzyniami manipulacji i intryg), a stosowana przez kobiety przemoc psychiczna doprowadza wielu z nas na skraj załamania psychicznego (dla części ta granica jest przekroczona i kończy się tragicznie)... Osobiście po stokroć bardziej wolałbym dostać kilka ciosów w twarz i musieć leczyć złamany nos, niż tygodniami lub miesiącami, a czasami i latami, poddawać się wyniszczającej przemocy psychicznej.
Tak, tak panowie; wydaje mi się, iż jeśli nie powstaną - dla oczywistej przeciwwagi - prężnie działające organizacje maskulinistyczne, to feminizm (ten fałszywy feminizm, wypaczający idee równości płci, a de facto promujący przewagę kobiet we wszystkich aspektach życia) nas zaleje i zniszczy. Mówię oczywiście o (jeszcze) chrześcijańskiej Europie, gdyż np. w świecie muzułmańskim sam byłbym zapewne zwolennikiem umocnienia pozycji kobiet. Jeśli się nic nie zmieni, to zejdziemy na margines życia. Ech.
Ciekaw jestem odczuć innych po przeczytaniu tej publikacji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości